• Wpisów: 156
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 15:32
  • Licznik odwiedzin: 37 855 / 2222 dni
 
kiniuskaa
 
Seclusion†: Jutro o 15.30 znowu jadę do psychiatry. Znowu będę musiała rozdrapywać już prawie zagojone rany, żeby jej wszystko opowiedzieć. Tym razem wybieram się do innego lekarza, innego miasta. Może on zaproponuje leczenie w domu. Szpital to ostateczność. Nie chcę tam jechać. NIE CHCĘ. Okazało się, że tamto skierowanie jest źle wypełnione, więc i tak bym musiała jechać po nowe. Szkoda, że jadę do innej. Już polubiłam tamtą panią. Chciałabym, żeby ona mnie prowadziła. Po powrocie ze szpitala, albo (jak bym ja wolała) bez potrzeby jechania tam. Chciałabym, żeby to ona była moją opiekunką i mnie leczyła.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @krzyki.ciszy: To dość normalne. :) Rozmowa o Twoich problemach, gdy jesteś chora staję się strasznie bolesna. Nie dziwię się dlaczego się boisz. :) Pójdziesz do niego gdy będziesz gotowa. Podobno podjęcie się leczenia i pójście do specjalisty jest to największy i najważniejszy krok wykonany, żeby wyzdrowieć. Powodzenia. :)
     
  •  
     
    Zazdroszczę Ci tego psychiatry.
    Ja nie mam odwagi.
    Śmieszne - mam odwagę by się zabić a nie by porozmawiać.